Praca w AML – więcej niż analiza danych
Praca w AML (Anti-Money Laundering – działania mające na celu przeciwdziałanie praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu, w praktyce oznaczające analizę transakcji finansowych, wykrywanie podejrzanych operacji oraz współpracę z bankami i urzędami) często budzi dwa skrajne skojarzenia.
Z jednej strony – analizy, dane, poważnie brzmiące „case’y”. Z drugiej – sporo niewiadomych: jak to wygląda w praktyce? Czy trzeba mieć doświadczenie? I czy da się odnaleźć w tym wszystkim od zera? Dobra wiadomość jest taka, że ten start wcale nie polega na wrzuceniu na głęboką wodę. Wręcz przeciwnie – wszystko zaczyna się dość spokojnie.
Najpierw zrozumienie, potem działanie
Okres onbordingu, czyli wdrożenia do pracy w AML, zaczyna się od serii szkoleń, które mają na celu przekazać podstawowe informacje dotyczące tego, czym jest pranie pieniędzy, od czego się zaczęło, jakie przybiera formy oraz jak wyglądają narzędzia do monitorowania oraz przeciwdziałania praniu pieniędzy.
Wiedza ogólna z zakresu finansów oraz audytu jest zdecydowanie atutem, natomiast w FCU (Financial Crime Unit) zaczyna się od podstaw. Dzięki początkowym szkoleniom oraz shadowingom (Shadowing - forma szkolenia w której osoba szkoląca się wykonuje dane zadanie pod nadzorem prowadzącego) nowe osoby mają szansę, aby na spokojnie wdrożyć się w świat AML i sukcesywnie przygotowywać do pracy na projekcie.
Pierwsze „prawdziwe” zadania przychodzą stopniowo
Nie ma sytuacji, w której w pierwszym tygodniu pracy dostaje się skomplikowany case i trzeba sobie z nim poradzić samodzielnie. Wejście w projekty jest rozłożone na etapy. Najpierw onboarding, potem przypisanie do konkretnego projektu, a dopiero później zadania – dopasowane do przyswojonej już wiedzy i wymagań klienta. Często pojawiają się też dodatkowe szkolenia już „pod projekt”, więc nawet zaczynając pracę operacyjną, proces uczenia się jest nieodłącznym elementem codzienności w AML.
