Marcin

Śladami Fileasa Fogga, czyli o podróży dookoła świata rozmawiamy z Marcinem Jaworskim, Menedżerem pracującym w zespole Tax, w PwC.

 

1. Przybliż w skrócie, czym zajmujesz się w PwC?

Generalnie zajmuję się doradztwem podatkowym, skierowanym głównie do sektora energetycznego, ale również do innych np. gazowego, w tym m.in. zajmującego się gazem łupkowym. Na co dzień nie prowadzę klasycznych podatkowych projektów, czyli nie zajmuję się pisaniem opinii czy wniosków, tylko współpracuję ściśle z Działem Doradztwa Biznesowego i wspólnie projektujemy funkcjonowanie struktur biznesowych, ustawianie transakcji między podmiotami gospodarczymi w danych grupach kapitałowych. Są to zazwyczaj złożone, kompleksowe i długotrwałe projekty.

 

2. Od jak dawna pracujesz w PwC?

Zacząłem na dobre pracować w 2005 roku i pracuję tu do dzisiaj. W międzyczasie miałem jednak dwie półroczne przerwy, podczas których realizowałem swoje podróżnicze pasje.

 

3. Nieczęsto zdarza się taki pracodawca, opowiedz nam o swoich wyprawach.

To prawda, tym bardziej, że tego typu wyjazdów nie da się łączyć z pracą, tylko na pewien czas trzeba zrobić sobie przerwę. Na szczęście mój pracodawca nie robił mi z tym problemów. Pierwsza z moich podróży miała miejsce w 2010 roku, a kolejna w 2012 roku. Obydwie zrealizowałem w stylu Round The World Trip, czyli zakupiłem bilet lotniczy dookoła świata, który jest w bardzo promocyjnej cenie. Założeniem jest lot z Londynu do Londynu, należy lecieć w jednym kierunku i można zaplanować np. siedem przystanków. W obu podróżach odwiedzaliśmy Amerykę Południową i Azję Południowo-Wschodnią. Pierwsza z podróży obejmowała Amerykę Południową plus Australię i Nową Zelandię, a za drugim razem odwiedziliśmy Amerykę Środkową i Azję Południowo-Wschodnią.

 

4. Czy wyjeżdżając na tak długie wyprawy brałeś urlop bezpłatny? Jak zachował się w tym wypadku pracodawca? 

Tak, brałem urlop bezpłatny w obu przypadkach. Pracodawca za pierwszym razem bardzo mnie wspierał, dostałem nawet elegancki kompas i mapę od swojego zespołu na drogę. Za drugim razem pracodawca również zaoferował mi możliwość powrotu do zespołu. Taka pewność i gwarancja dawały duży komfort w trakcie podróży, jak i zaraz po powrocie – pozwalały się nie oszczędzać na wyjeździe :) 

 

5. Skąd wziął się pomysł na podróże dookoła świata?

Siłą sprawczą wyprawy była moja żona, która interesuje się fotografią i śledziła blogi różnych podróżników, którzy publikowali przepiękne zdjęcia. Najbardziej pobudzające wyobraźnię fotografie pochodziły właśnie z podróży dookoła świata. Poza walorami estetycznymi dowiedzieliśmy się z tych blogów również wielu praktycznych rzeczy dotyczących takiej podróży i nie pozostało nam nic innego, jak tylko podjąć decyzję. Przygotowania do pierwszego etapu zajęły nam parę miesięcy, głównie planowanie trasy. Zaczęliśmy od Ameryki Południowej: Peru, Boliwia, Argentyna, Chile a następnie Nowa Zelandia i Australia i Nowa Zelandia.

 

6. Odwiedziliście w sumie dwadzieścia parę krajów. Czy masz swoje ulubione miejsce?

Nie, nie da się wybrać tego jedynego. Każdy miał nam coś interesującego do zaoferowania. Wyruszając w pierwszą podróż sami nie wiedzieliśmy, czego od niej oczekujemy, co nam się będzie w tej podróży podobało. Już w trakcie okazało się, że najważniejsza jest dla nas przyroda, to magiczne piękno odległych miejsc bez człowieka. Wielkie przestrzenie – tak w skrócie.

 

7. A jak wyglądała Wasza droga przez Azję?

 W Azji najpierw przemierzyliśmy Indonezję, Singapur, Malezję i część Tajlandii – to było podczas wyprawy w 2010 roku, a w 2012 roku zaczęliśmy podróż od Birmy,    by przez Tajlandię, Laos, Kambodżę i Wietnam zakończyć ją na Filipinach. Druga z podróży azjatyckich miała charakter, nazwijmy to, bardziej wypoczynkowy w porównaniu z wyprawą z 2010 roku, zwłaszcza z etapem w Ameryce Południowej. Cudowne plaże, jakie ta część świata ma nam do zaoferowania, powodują, że nie sposób tam nie zawitać na parę tygodni, by poleżeć brzuchem do góry i popływać w cudownej, krystalicznie czystej wodzie. Poza tym Birma zrobiła na nas duże wrażenie. Byliśmy w czasie, kiedy dopiero otwierała się na turystykę, co pozwoliło nam w jakimś stopniu zobaczyć Azję, jak sprzed trzydziestu lat. Teraz na pewno się to już zmieniło. Azja jest dużo bardziej skomercjalizowana niż Ameryka Południowa i już przez to podróżuje się tam dużo łatwiej, poza tym bez problemu można porozumiewać się po angielsku. To pewnie dlatego Ameryka Południowa zrobiła na nas większe wrażenie, Azja przyszła nam zbyt łatwo, nie mieliśmy tam tylu wyzwań, co w Ameryce. Oczywiście w żaden sposób nie ujmuje to piękna samej Azji, ale Ameryka uwiodła nas bardziej.

 

8. Powrót po tak długich podróżach, wymaga wdrożenie się w zupełnie nowe projekty. Na jakiej zasadzie odbywa się to w PwC, jak odnalazłeś się po tak długiej przerwie w zespole? 

Moje przerwy nie były aż tak długie, bo trwały około pół roku każda. Zdarzały się więc takie projekty, które udało się zacząć przed wyjazdem i pomagać przy domykaniu po powrocie:) Większość projektów w dziale prawno-podatkowym jest jednak znacznie mniejsza, więc można zacząć "z marszu", bo wiedzy, czy sposobu pracy, aż tak bardzo nie zapomina się. Dodatkowo, ze znajomymi klientami, którzy pamiętali mnie sprzed wyjazdu, wszystkie spotkania rozpoczynały się od rozmów o podróżach. 

 

9. W dzisiejszych czasach jest niezmiernie trudno godzić pracę zawodową z pasjami/zainteresowaniami. Jak Ci się to udaje? 

Jeżeli czyjąś pasją jest wielomiesięczne jeżdżenie dookoła świata, to pewnie może ją realizować jedynie, jako autor przewodników, fotograf albo mając pracę, której efekty da się dostarczać przez internet. Więc w tym sensie praca doradcy podatkowego jest nie do pogodzenia z taką pasją. Ale mam w pracy wielu kolegów, których pasje również wydają się nie do pogodzenia z naszym czasochłonnym zawodem, a jednak są w stanie to zrobić – np. startować z sukcesami w zawodach Ironman, czy zajmować się profesjonalnie ornitologią. 

 

10. Czy zatem uda się jeszcze zrealizować tego typu podróż?

Obecnie o tym nie myślimy. Mamy małe dziecko, za chwilę może będzie kolejne, więc może ewentualnie, jak dzieci podrosną, wyruszymy wspólnie do Afryki lub Azji Środkowej, ale to bardzo odległe plany. Na emeryturę zaplanowaliśmy podróż do Stanów, ale przyszłość pokaże, co uda nam się jeszcze zrealizować.